Reżimowe
Wiadomości z dnia 1 stycznia 2021 A.D. były niemalże agitką
„Sylwestra marzeń” – agitką odwracającą uwagę od kolejnego przejawu gnębienia
Polaków faktyczną godziną policyjną, którą kilka dnia wcześniej publicznie
zanegował tyran (link do audycji z kanału Wideoprezentacje). Dziennik Wschodni w tekście o przestrzeganiu sylwestrowych zakazów w
Lublinie podaje (między innymi): Podobny obraz wyłania się z policyjnych statystyk, na razie tylko tych
z 31 grudnia. Do północy ostatniego dnia roku lubelscy policjanci odnotowali w
statystykach cztery interwencje dotyczące zakazu przemieszczania się. We
wszystkich przypadkach zakończyło się na pouczeniu. Taki przekaz sprzeczny
jest z moimi obserwacjami. Ludzie chodzili (zwłaszcza po osiedlach),
wystrzelono masę fajerwerków (co trwało o wiele dłużej i było znacznie głośniejsze,
niż w latach poprzednich), głośne nocne rozmowy na dworze trwały godzinami. Za
dnia zauważyłem – w różnych miejscach Lublina – pozostałości wielu odpalonych
ogni sztucznych (w tym dużych i bardzo dużych ładunków). Moje lubelskie
obserwacje korespondują z informacją o sytuacji w Rzymie: Zakaz władz był powszechnie łamany. Po
pokazach pirotechnicznych nad miastem długo unosił się dym. Tak głośnego
powitania nowego roku nie było od lat – wskazują media.
Hipoteza: Europejczycy prawdopodobnie w Sylwestra okazali swój stosunek do pandemicznego terroru. Policjanci (nie tylko w Polsce) – zwłaszcza ci, którzy są w stanie myśleć samodzielnie (a nie tylko być sługusami terrorystów u władzy) zorientowali się, że lepiej (a zwłaszcza bezpieczniej dla nich samych) będzie „udawać Greka” (lub „rżnąć głupa”), niż narażać własną skórę oraz sprzęt (np. wygodne radiowozy) na konfrontację z ludźmi, zwłaszcza wyposażonymi w materiały łatwopalne. Posłuszne trzymającym władzę terrorystom media odwracają uwagę od skali przejawów wolności (zwłaszcza we własnych państwach) lub bagatelizują znaczenie symbolicznego buntu przeciwko terrorowi.