piątek, 1 stycznia 2021

Sylwester stanu Morawieckiego

    Reżimowe Wiadomości z dnia 1 stycznia 2021 A.D. były niemalże agitką „Sylwestra marzeń” – agitką odwracającą uwagę od kolejnego przejawu gnębienia Polaków faktyczną godziną policyjną, którą kilka dnia wcześniej publicznie zanegował tyran (link do audycji z kanału Wideoprezentacje). Dziennik Wschodni w tekście o przestrzeganiu sylwestrowych zakazów w Lublinie podaje (między innymi): Podobny obraz wyłania się z policyjnych statystyk, na razie tylko tych z 31 grudnia. Do północy ostatniego dnia roku lubelscy policjanci odnotowali w statystykach cztery interwencje dotyczące zakazu przemieszczania się. We wszystkich przypadkach zakończyło się na pouczeniu. Taki przekaz sprzeczny jest z moimi obserwacjami. Ludzie chodzili (zwłaszcza po osiedlach), wystrzelono masę fajerwerków (co trwało o wiele dłużej i było znacznie głośniejsze, niż w latach poprzednich), głośne nocne rozmowy na dworze trwały godzinami. Za dnia zauważyłem – w różnych miejscach Lublina – pozostałości wielu odpalonych ogni sztucznych (w tym dużych i bardzo dużych ładunków). Moje lubelskie obserwacje korespondują z informacją o sytuacji w Rzymie: Zakaz władz był powszechnie łamany. Po pokazach pirotechnicznych nad miastem długo unosił się dym. Tak głośnego powitania nowego roku nie było od lat – wskazują media.

         Hipoteza: Europejczycy prawdopodobnie w Sylwestra okazali swój stosunek do pandemicznego terroru. Policjanci (nie tylko w Polsce) – zwłaszcza ci, którzy są w stanie myśleć samodzielnie (a nie tylko być sługusami terrorystów u władzy) zorientowali się, że lepiej (a zwłaszcza bezpieczniej dla nich samych) będzie „udawać Greka” (lub „rżnąć głupa”), niż narażać własną skórę oraz sprzęt (np. wygodne radiowozy) na konfrontację z ludźmi, zwłaszcza wyposażonymi w materiały łatwopalne. Posłuszne trzymającym władzę terrorystom media odwracają uwagę od skali przejawów wolności (zwłaszcza we własnych państwach) lub bagatelizują znaczenie symbolicznego buntu przeciwko terrorowi.